Kolejne podejście do kokardkowych szortów i kolejny zestaw słonecznych bąbelków (uwielbiam to określenie odkąd jedna z czytelniczek zostawiła mi je w komentarzu :)). Tym razem gatki chciałam wypróbować w bardziej jesiennym wydaniu, z ciepłym swetrem i płaskimi, indiańskimi botkami. Spodobało mi się takie zestawienie kolorystyczne, beż, granat i karmelowa polewa. Szkoda, że to ostatnie podrygi słońca, czas przeprosić się z grubymi rajstopami. Gdzie ta ciepła, złota jesień się pytam?!
Kokardkowe gatki, to coś o czym marzyłam od dawna. No dobra, niekoniecznie o kokardkach, ale o szortach w jakiś fajny wzór. Przyznam, że to nie planowany zakup, po prostu wstąpiłam do galerii zerknąć co ciekawego słychać w h&m, tradycyjnie nie mogłam wyjść z pustymi rękami, tym bardziej, że łup był na przecenie. Koturny natomiast, to marzenie numer dwa, tym razem planowane. Marzenia są podobno po to aby je spełniać, moje spełniło się dzięki sklepowi Czas na buty. Dziękuję ♥
P.S. Pamiętacie, że możecie wygrać wybraną przez Was sukienkę ze sklepu Retro Me? Nadal możecie się zgłaszać, zapraszam :) ---> KLIK
Uwielbiam zachody słońca. Nie tylko te nad morzem wyglądają fantastycznie. Miejska dżungla również potrafi uraczyć nas pięknymi widokami. Zwykły park oblany promieniami zachodzącego słońca zamienia się w magiczne, bajeczne miejsce. Przyznam, że nie będę zbyt odkrywcza, ale pragnie się wtedy wykorzystać każdą minutę w jak najlepszy sposób. Uwiecznić każdą sekundę. Chłonąć resztki ciepła.
Odrobina pasteli jeszcze nikomu nie zaszkodziła, większa ilość? Kto wie :), mogą troszkę zemdlić, ale mam nadzieję, że jeszcze nie tym razem, gdyż w roli głównej....
Dawno, dawno temu wypatrzyłam na allegro gatki prawie identyczne do tych, które goszczą na moim tyłku (właściwie jest to kombinezon, ale ciiii). Trwało to trochę czasu, ale zdobyłam takie cacko i nie będę wahała się go używać. Szybko, łatwo i przyjemnie, ot co.
P.S. Zapraszam również na moje fejsbukowe konto ---> KLIK
Pożądające blasku fleszy buty, wyprowadziłam kolejny raz na spacer. Jakież było ich zdziwienie, gdy ujrzały nową scenerię, liście rozkładające się po zimie i te wszystkie nie od końca opierzone drzewa. Żeby nie czuły się, aż tak ponuro wystąpiły w zestawie z czerwoną spódnicą, którą odnalazłam pod toną dżinsów po około dwóch latach. Po małej przeróbce, prezentuje się całkiem nieźle.A czerwony lubię, ot tak po prostu, bez względu na kolorowy trend.
I oczywiście jeleń od MOYA, który również chętnie prezentował się przed obiektywem.
P.S. Nadal zapraszam do udziału w konkursie MOYA na facebooku ;)
Ostatnie naście odeszło, od dziś jestem legalną dwudziestką. Tak sobie myślę, że nie wiele to zmienia, no może poza tym, że kolejne urodziny nie będą takie wyczekiwane. Więc, tak Kejtt, sto lat, sto lat . Co do stroju, to odnalazłam moje szpilki i od razu postanowiłam zabrać je na spacer. Pominę fakt, że na nierównościach trochę mną chwiało, upadków nie było więc tym mogę się pochwalić. Albo zrzucić winę na wiatr, który swoją siłą próbował mnie zwalić z nóg. Gołębia z MOYA którego mam na szyi prawie porwał, prawie bo ten się do mnie mocno przywiązał ;).
Marzenie urodzinowe to to piękne cudo, może kiedyś będzie moje ;)
P.S. Chciałam również polecić stronę PODO, może ułatwi Wam wybór wiosennego obuwia ;)
Studniówka to podobno bardzo wyczekiwany dzień, w moim przypadku było zupełnie inaczej. Nie czekałam, a ona była, minęła i uświadomiła mi, że za sto dni (które miną zapewne w mgnieniu oka) matura, której absolutnie nie wyczekuję ;).
Poszukiwania sukienki trwały długo. Nie mogłam się zdecydować, czego tak naprawdę chcę. Od początku upierałam się, że nie może to być nic w kolorze czerni i tak też zostało. Żadnych połyskliwych materiałów, żorżet, cekinów i sukni na kole do ziemi...tylko ja i moja mała beżowa koronka. Przyznam, że i do niej miałam wątpliwości, ale wynikały one z podzielonych opinii na jej temat.
Temat butów to temat rzeka. Przynajmniej je mam i wzdycham do nich gdy tylko mam okazję ;). Kokardki to moja nowa miłość!