Najpiękniejsza sukienka w mojej szafie!

31 sierpnia 2018
letnia zwiewna sukienka

Jest piątek. Niby zwykły dzień, ale dla mnie jakby koniec pewnego etapu i początek nowego. Nie zdradzę dlaczego, ale nie chodzi o ślub, ani o dzieci. Mimo że sukienka z dzisiejszych zdjęć może budzić lekkie skojarzenia. To jednak przypadek i przy okazji najpiękniejsza sztuka, jaką udało mi się kupić w tym roku i prawdopodobnie najśliczniejsza rzecz w mojej szafie.
Co do zmian pisałam kiedyś o tym tekst pod tytułem "Czy zmiany są potrzebne?". Byłam wtedy na etapie przeprowadzki i urządzania mieszkania. Co to były za emocje! Wybieranie paneli, kafli i ostateczne postawienie na swoim, czyli szara ściana w sypialni. Spędzało nam to sen z powiek. I to odliczanie do wielkiego dnia - przenosin.
O zmianach pisałam również później, w 2017 roku. I to nie raz! Za każdym razem utwierdzałam siebie w przekonaniu, że są potrzebne. Zanim jednak sama zabrałam się do ich realizacji, minęło naprawdę wiele czasu. Najpierw masa przemyśleń, dawanie szans. Później sporo wątpliwości, czasami nawet żałowałam podjętych decyzji. Teraz jednak wiem, że było warto, bo tylko wtedy kiedy nie siedzimy w miejscu, jesteśmy w stanie się rozwijać. I ja właśnie przestaje siedzieć i ruszam do przodu, dając sobie tym samym kolejny dowód na to, że zmiany to nieodłączny element nas.
Gdybym nie podjęła decyzji o przeprowadzce, nie świętowałabym niebawem 4 rocznicy na swoim. Nie zachwycałabym się super fryzurą i zdecydowanie lepszym samopoczuciem, gdybym nie zaryzykowała i nie pozbyła się jakiś 30 cm włosów. Przykładów jest wiele, ale wniosek jeden - zawsze warto próbować!

sukienka / dress - wylrd

blondynka w krótkiej fryzurze

letnia sukienka w białym kolorze

sukienka wiązana w pasie

modna sukienka z lekkiej tkaniny

Dziś jest dobry dzień, bo?

09 sierpnia 2018

Świetny nastrój 365 dni w roku? Czy ktoś w ogóle tak ma? Osobiście nie znam nikogo, ale jeśli jesteście, jedną z tych osób to pozytywnie zazdroszczę. U mnie bywa różnie, szczególnie że z natury jestem pesymistką, ale bardzo się staram by, z każdego dnia jakąś dobrą chwilę złapać. 


Dziś jest dobry dzień, bo?

Dziś jest dobry dzień, bo...byłam na łowach! Upolowałam całkiem niemałą kiść marchewek, wiadro ogórków i na dokładkę dołożyłam worek fasolki szparagowej. I dlatego mam dobry dzień? Bez sensu! A właśnie że nie, mimo że ogrodniczka ze mnie nijaka to nie piszę tego, bo chcę się pochwalić albo jest to coś super, po prostu sprawiło mi to przyjemność. Tak samo, jak poranna kawa, słońce za oknem, czy zrobienie pysznej zupy jarzynowej z moich plonów. Nie są to rzeczy zadziwiające, nie na miarę internetu, Instagrama, ot codzienne czynności. Dążę do tego, że nie potrzeba ogromnych rzeczy, aby mieć dobry dzień. Nie muszę jechać na Majorkę, pływać z delfinami (chociaż byłoby to coś fascynującego). Docenianie małych rzeczy też jest fajne.
Na ten przykład wróciłam niedawno od Adasia, mojego chrześniaka. Od czasu do czasu się sobą opiekujemy. Jak ciocie boli brzuszek, Adaś pogłaska, żeby dolegliwości ustąpiły, a jak Młody w pościgu za bańkami uderzy się w kolano, ciocia podmucha i pocałuje. Po całym dniu pogoni za czasem roześmianym / wkurzonym dwulatkiem jestem zmęczona, ale cholernie zadowolona, że tyle fajnych rzeczy udało nam się zrobić, odkryć czy nauczyć. Odnotowanie tych małych sukcesów, napawa mnie niesamowitą dumą, mimo że dla tego małego człowieka tak niewiele jeszcze znaczą. 

Cieszysz się chwilą?

Co chwilę do głowy wpadają nam coraz to nowe pomysły. Często takie, których po chwili zastanowienia nie jesteśmy w stanie od razu zrealizować. Długoterminowe plany zaprzątają nam głowę na tyle, że zapominamy cieszyć się chwilą. Ja mam tak często i domyślam się, że nie ja jedna. Ale zdarza mi się, bo nawet wyżej wspomniana marchewka sprawiła, że spędziłam przyjemny dzień na łonie natury, dzięki czemu zaliczam go do bardzo udanych. 
Nie zawsze jednak jest tak kolorowo, szczególnie że w ostatnich miesiącach moja sinusoida częściej była w dole niż górze, a przez to niekoniecznie dostrzegałam te wszystkie dobre momenty. Starałam się, ale nie zawsze wychodziło. Teraz na szczęście, w końcu się coś zmienia, a mnie się chce, mam nastrój i dobre nastawienie. Co za tym idzie, mogę skupić swoją uwagę na lepszych rzeczach niż zastanawianiu się, a raczej zamartwianiu. Lato to doskonały czas, aby widzieć i czuć więcej i Was też do tego namawiam :).




Stylizacja z czerwoną sukienką

06 lipca 2018
sukienka w letniej stylizacji

Dziś wracam do podstaw, czyli wrzucam zestaw (chociaż to za duże słowo) z czerwoną sukienką. Nie przypadkowo akurat wybrałam takie zdjęcia. Ruszam dziś do stolicy, a moja ulubiona kiecka jedzie ze mną. Właśnie rozgościła się na dnie walizki, zaraz obok kombinezonu (notabene czerwonego w kwiatki). Więc jeśli zobaczycie jakiegoś skrzata przyodzianego w szkarłatny strój, jest opcja, że będę to właśnie ja! Tego skrzacika nie bierzcie tak dosłownie, ja właśnie tak podchodzę do swojego wzrostu. I doszły mnie słuchy, że ten dystans jest bardzo fajny. Cieszę się, że po latach przejmowania się, wypracowałam w sobie taki luz i odkryłam wiele dobrych stron swoich kieszonkowych wymiarów. W kwestiach modowych wielkim plusem jest możliwość upolowania butów w lepszej cenie :D. Rozmiarówka dziecięca często sięga aż do 38, a z moim 35-36 bez problemu znajduję, każde obuwie, które nic a nic nie różni się od "dorosłego" modelu. W kwestiach wymiarowych — wszędzie się mieszczę, wyglądam młodo i moje 27 lat, dzięki temu aż tak mi nie doskwiera :D. Zresztą super, że tak się wszyscy od siebie różnimy. Różne kształty, rozmiary, to sprawia, że jesteśmy wyjątkowi i tego się trzymam.

sukienka / dress - sh     trampki / sneakers - converse

Abercrombie & Fitch

lumpeksowa zdobycz na lato

sukienka w stylizacji

kwiecista sukienka na lato

letnie pole z makami