Miłość niezależna

23 października 2010
Ogarnia mnie wielki żal. Jak długo można poszukiwać spódniczki idealnej? Aby jednak pozbyć się żalu, który tak nawiasem nie jest  zbyt dobrym stanem emocjonalnym, pocieszyłam się tym oto bluzkowym zjawiskiem.
Kupę czasu zajęło mi prasowanie tego motyla, zdaję się na daremne gdyż po 5 minutach gorzej wyglądał nawet niż jako motyl wyprany. Nie będę ukrywać, że moje serce zostało skradzione właśnie przez niego. I mimo, że nastała jesień i powinnam opatulać się ciepłym sweterkiem zamiast nim, będzie moją miłością niezależną od pory roku. 
Właśnie odkryłam jak fajnie brzmią słowa miłość niezależna...



czapa - H&M
szalik - sh
bluzka - River Island / sh
legginsy - H&M 
torebka - Primark
kozaki - Aldo










fot. Jarek Szewczyk




Autumn...

14 października 2010
Wszelakie beże i brązy to ostatnio moje kolory. Ciężko się z nimi rozstać. Kiedyś jedynym kolorem jaki akceptowałam na sobie była czerń. Obecnie czuje się w niej nieco przytłoczona, dlatego czerń częściej zamieniam na kolory ziemi, a długie porty na szorty i od razu się człowiekowi robi lżej na sercu. Bo przecież nie będę celowo dobijać się tym, że zaraz spadnie śnieg i najlepszą opcją będzie przyodzianie grubej kurty z podwójnym futrzakiem pod szyją (mimo że takiego futrzaka chętnie bym przygarnęła ;)).
Udało mi się więc jeszcze załapać na całkiem niezłą pogodę. Słońce dawało popalić, ja również mojemu Panu fotografowi. On to jest wytrwały ;)

P.S. Zapraszam do klikania w banner Top Secret, czeka na Was gwarantowany bon na 50 zł ;)


szorty z wysokim stanem - Troll
koszula - sh
muszkieterki - Allegro
torba - no name
wisiorek - Reserved








fot. Jarek Szewczyk

Dream ring

02 października 2010
Odreagowuje, naprzemiennie - raz wkurzając się do czerwoności, raz przesadnie się ciesząc. Da się w ogóle przesadnie cieszyć?  Popadam ze skrajności w skrajność i jak widać na załączonych obrazkach przechodzę w tym momencie fazę świetności. Być może tak na człowieka działa odrobina, chłodnego jesiennego powietrza pomieszana z hiperdawką zielonej herbaty, być może mega dawka tygodniowego wlepiania nosa w książki i nagłe wyłonienie się poza cztery kąty. No i jako, że z domu wychodzę, no cóż tak często jak pojawia się słońce na niebie, zatrudniłam kilka person by pomogły odnaleźć mi mój, wielce wymarzony pierścionek. Trwało to dość długo. Przeszukano w moim imieniu Kraków i Lublin, oczywiście bezskutecznie. W końcu dwóch cudotwórców, wręczyło mi mój skarb ♥. Dziękuje bardzo.


pasiak- sh
torebka - sh
kurtka - Bershka
pierścionek - Reserved
botki - No name












fot. Jarek Szewczyk