Są rzeczy, które strasznie nam się podobają, ale nie jesteśmy przekonani co do ich zakupu, bo cena nie ta, bo nie wiemy czy chociaż raz ją ubierzemy. Są też osoby, które uświadamiają nam jak bardzo daną rzecz chcemy mieć i pchają nas w jej stronę. Są też rzeczy, które hipnotyzują i nie potrzebujemy się zastanawiać nad ich zakupem milion lat, słuchać rad znajomych - ba jeszcze lepiej jak znajomi stronią od tej rzeczy, a które powodują, że z czystym sumieniem stajemy przy kasie, płacimy i zaczynamy dumnie eksploatować i łączyć z całą masą rzeczy z naszej szafy. Jedną z takich rzeczy jest właśnie kudłaty sweterek. Przy poszukiwaniu prezentów gwiazdkowych pomagał mi w tym roku internet. Niby nie winny, a jednak...gdyby nie spędzony czas przed monitorem, zapewne nie trafiłabym na niego, nie zauroczyłby mnie na tyle bym w trybie błyskawicznym pobiegła do sklepu i dziś nie byłoby tej notki. Tak więc Panie Internecie dziękuję, dzięki Tobie jest mi ciepło i nawet mogę opublikować tych kilka słów. sweterek - h&m (identyczny znajdziesz tutaj) bluzka z kołnierzykiem - sh spodnie - sh buty - h&m
Wesołe święta to chyba coś na co każdy z nas liczy. Odliczając dni do wigilii myślimy o tym, aby ten czas był lepszy od poprzedniego, a rok bardziej udany. Czy to ma takie wielkie znaczenie? Nie wpłyniemy na to naszymi myślami, jednak każdego dnia możemy dążyć do tego, aby nasze życie biegło we właściwym kierunku - takim jakim my właśnie chcemy! Dlatego prosto spod choinki, życzę Wam, spokoju ducha abyście trwali przy postanowieniach i nie zmieniali swojej wytyczonej ścieżki, jeżeli macie pewność że jest właściwa. Szczęścia, albo raczej tego abyście byli szczęśliwi i każdy dzień przynosił coraz więcej radości aniżeli smutku. Zdrowia, bo bywa bardzo kruche i delikatne. Mądrych decyzji, abyście niczego w życiu nie musieli żałować. Oraz setek marzeń, abyście mogli je realizować i szukać spełnienia. Tego wszystkiego życzę Wam oraz sobie.
Kapelusz został w domu, o ja niemądra jak mogłam go tam zostawić. Może pomógłby mi, uchronić moją wiecznie rozkopaną fryzurę przed co rusz, nowymi falami wiatru, lub dodałby nieco jesiennego klimatu - trzymam się na dystans z jesienią, niechętnie ją przywitam, to pewne. Kto jak to ale to ona ma moc zmuszenia mnie do ubrania się w długie spodnie, które chętnie zastąpiłabym parą szortów (w planie mam ją jeszcze zamiar przechytrzyć i spędzić choć kilka chwil wylegując się w zwiewnych sukienkach ). Jakoś mi nie do śmiechu, że już wielkimi krokami zbliża się wrzesień, a takie zestawy będą należały do codzienności. Jedyne co mogę poczynić to stosować porządne dawki koloru, by te najbliższe miesiące były nieco weselsze :)
bluzeczka - sh / topshop spodnie - sh / george kurteczka - oasap bransoletka - she
Koralowa koszula - chyba już nikogo nie dziwi, że to właśnie taki kolor wylądował w mojej szafie. Poziom zbzikowania na punkcie tego odcienia czerwieni jest u mnie na najwyższym szczeblu zaawansowania :).
Tym razem nie chciałam, żeby było bardzo słodko i mdło, stąd zgniłozielone spodnie, które mają za zadanie dodać nieco charakteru. Jestem zadowolona z efektu końcowego. Zestaw ten dołączył do tych, w których śmigam na okrągło, zmieniając tylko buty ze względu na naszą szaloną pogodę.