Jak kupować w second handach? Chyba nie ma jakiejś jednej, sprawdzonej metody na udane zakupy. Przynajmniej ja takowej nie posiadam. Często chodzę w moje ulubione miejsca, które raczej mnie nie zawodzą. Wertuje wieszak po wieszaku, rzadko kiedy coś omijam, chyba, że odwiedzam sklep w bardzo krótkich odstępach czasu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą second hand. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą second hand. Pokaż wszystkie posty
Dzień zaczyna się jak co dzień, bez zbędnego pośpiechu, ze strachem w oczach na widok swojego odbicia w lustrze. Nic specjalnego. Ja i moje odbicie robimy to co zawsze, zwlekamy się z łóżka, pijemy kubek zielonej herbaty i próbujemy ogarnąć się po ciężkiej nocce pełnej niewyjaśnionych snów. I tak spędzamy godziny razem. Lubimy upajać się tą ciszą, która odbija się od czterech ścian. Ale nie zawsze. Nie wczoraj. Kiedy to biegiem zrywam się z łóżka, pełna wigoru, a odbicie nie straszy jak zwykle. Łyk herbaty, prosownica w dłoń. Pół godziny walki i zwycięstwo. Kolejne pół godziny spędzam przed lustrem, nie mogąc napatrzeć się prostą czuprynę. I tak przy każdej możliwej okazji. Biegnę na pociąg, jak zwykle spóźniona. Niczego się nie nauczyłam przy poprzedniej walce z czasem. Udało się, ledwo, ale zdążyłam! Godzinę później popijam kawę, tym razem w towarzystwie. Od ścian odbija się hałas, nasze głosy i dźwięk mielonej kawy. I tak spędzamy godziny razem, upajając się swoim towarzystwem.
bluzka / crop top - mishmash clothing spódnica / skirt - bershka plecak / backpack - sh
Musicie wiedzieć, że czekałam na ten moment od dawna. Marzyłam by wyciągnąć z szafy moją długaśną parkę i w promieniach zachodzącego słońca móc rozkoszować się wiosną. To takie banalne, może nawet głupie pomyślicie, ale mnie naprawdę odprężają takie chwile. Tak jak dobry kawałek, do którego wracam po latach, z tym że nie tańczę na ulicy, bo do talentu jeszcze trochę mi brakuje. Co najwyżej mogłabym wywołać ulewę, która i bez tego chce zmyć być może mnie, lub mnie i kurz z przybytku ziemskiego. Mimo to jest pięknie, w końcu mamy sobotę, mokrą bo mokrą, ale sobotę. Coś bym zrobiła, sama nie wiem co, chyba po prostu oddam się błogiemu nicnierobieniu i poczekam na natchnienie. Niebawem spłynie na mnie olśnienie i przypomnę sobie o całej liście rzeczy do zrobienia na wczoraj. No to do (nie)roboty!
wszystko / all - sh botki / boots - bershka torebka / bag - stradivarius
Kłamałam! Okazuje się, że listopad bez ramoneski nie może funkcjonować. A przynajmniej ja w listopadzie nie potrafię bez tej kurtki żyć. Myślałam, że to już ostateczne pożegnanie, po czym uraczona sporą dawką słońca zmieniłam swoje zdanie o 180 stopni. Rozochocona wskoczyłam nawet w dawno nieeksploatowane szpilki (chyba odkryłam czemu w nich często nie chodzę - ała!). Jednak bądź co bądź to połowa listopada, nie zamierzam pracować na kolejne przeziębienie stąd gruby sweter - prawdziwy vintage, zabytek, zatem musi być ciepły! Czy to ostatnie starcie ze skórą w takim wydaniu? Prorokować nie będę, więc odpowiem być może ;).
kurtka / jacket - oasap sweter / sweater - sh dżinsy / jeans - sh szpilki / heels - vintage torebka / bag - bershka



