Niebawem minie tydzień odkąd zawitałam na Pomorzu. Nie mogę narzekać na brak zajęć czy nadmierną ilość wolnego czasu. Tutaj czas płynie szybciej, doba jest krótsza, a życie zaczyna się po północy. Plaża nocą stała się codziennym punktem, o który należy zahaczyć, a zamówienie na pogodę zostało pozytywnie rozpatrzone. Można by pokusić się o stwierdzenie, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, ale póki to początki nie chcę zapeszać. Trzymajcie więc kciuki by było prosto i przyjemnie jak do tej pory! :)
Oficjalnie zakończyłam sesję, a tym samym zerwałam ze stresem, mam nadzieję, że na dłuższy czas. W końcu ze spokojną głową mogę zająć się odliczaniem dni do wyjazdu. Prawdopodobnie za tydzień o tej porze będę w drodze nad nasze polskie morze, a jeszcze bardziej prawdopodobne, że będę prawie na miejscu. Cóż, od dawna czekałam na ten moment, z drugiej strony mam małe obawy. Nigdy wcześniej nie wyjeżdżałam sama na tak długo. Sądzę jednak, że w natłoku obowiązków czas minie bardzo szybko i nim się obejrzę będę odliczała dni do powrotu do domu. Zanim jednak wyjadę, muszę się spakować! W walizce na pewno wyląduje sukienka z dzisiejszego posta, nie wyobrażam sobie jej nie zabrać...w sumie, jak większości moich rzeczy :). Chciałabym jednak racjonalnie podejść do tej kwestii. Macie może jakieś rzeczy, których nigdy nie zapominacie ze sobą zabrać w podróż, albo zapominacie, a są niezbędne? Piszcie, bo może i w moim bagażu nie powinno ich zabraknąć ;).