Mówię o sobie stara herbaciara, a to dlatego, że wlewam w siebie hektolitry tego pysznego płynu. Już jako dzieciak siadałam z moją babcią w fotelu i popijałyśmy zieloną herbatę z imbryka. Możecie się dziwić, że polubiłam ten smak tak wcześnie. A jednak! Moja babcia potrafiła przekonać mnie do wszystkiego i zaszczepiła miłość do zielonej herbaty. Po dziś dzień to mój ulubiony herbaciany napar, który pobija na łeb na szyję nawet te wszystkie świąteczne cuda.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dresslink. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dresslink. Pokaż wszystkie posty
Obiecuję, obiecuję i słowa nie dotrzymuję. Mowa oczywiście o regularnych wpisach. Poczułam jednak wyrzuty sumienia. Często tak mam, że przez moje lenistwo, czy zmęczenie po całym dniu ciężko mi zmusić się do spędzenia kolejnej godziny przy komputerze i przelania myśli na nowy post. Staram się wtedy po prostu nic nie robić, nic produktywnego i zbyt wymagającego. No, ale tak na dłuższą metę być nie może.
Mam wrażenie, że latem moja lista życzeń się nie kończy. Na kupce piętrzy się coraz to wyższa wieża z koszulek, a półka ugina pod ilością szortów. Są to jednak rzeczy, które dobrze mi służą, które lubię i wiernie do nich powracam. Są też rzeczy które chętnie powiesiłabym na wieszakach w szafie i ułożyła na półkach - to właśnie o nich będzie dzisiejszy wpis.


