Może jest zbyt beżowo, może wieje nudą, może to już było? Być może. To już chyba jakaś obsesja z tym beżem, mam go coraz więcej i więcej. Dlatego postanowiłam zrobić dobry uczynek dla siebie i swojej szafy i udać się do galerii po jakieś kolorowe gatki. Kiedyś trzeba ożywić swoją szafę, nadchodząca zima jest wystarczającą motywacją, albo dobrym pretekstem ;). A, że marynara od Mosquito pasuje do wszystkiego, pewnie wystąpi w zestawie z owym zakupem. Dzisiaj jednak mogę Was uraczyć jedynie bladością w połączeniu z moją jeszcze bledszą Twarzą. Niech żyje white & white :)
Wracając wczoraj z popołudniowego spaceru, nie mogłam uwierzyć jak szybko robi się ciemno. Od razu miałam wrażenie , że jest późny wieczór, a tak na prawdę na zegarze wybijała piąta. Zastanawiam się jak to będzie zimą z foceniem, kiedy to na dworze panuje mrok już od 16. Będę musiała obmyślić jakiś niecny plan, bo niestety kiepsko komponuję się z moją zieloną ścianą :). Co dziś nowego, otóż nic ;) wszystko już było, wszystko już widzieliście. Lubię w moich zestawach wracać do niektórych ubrań, a szczególnie jeśli są pastelowe, zwiewne, no i w tym przypadku takie słodkie jak te szorty. A przepraszam, beret jest nowy. To mój absolutny debiut jeśli chodzi o tego typu nakrycia głowy. Jeszcze niedawno, nie wyobrażałam sobie siebie w czapce, teraz sięgam coraz dalej. Beret okazał się nie być moim wrogiem, także zagości tu pewnie jeszcze nie raz.
beret- no name kombinezon - loel style torba - kappahl sweter - clickfashion botki - cutesyshoes
Czas odkopać moją skórzano-materiałową sukienkę, całkowicie o niej zapomniałam - czasami przydaje się poukładać rzeczy w szafie, tym bardziej, żeby odnaleźć i dać takiemu cacku drugie życie. Z tego co pamiętam mój total black zestaw z tą kiecką średnio przypadł Wam do gustu. Teraz dochodzę do wniosku, że mnie również :). Chociaż uwielbiam czerń, zdecydowanie przesadziłam wtedy z jej ilością. Kolejne podejście jest o niebo lepsze. Trochę pasków, kilka kropek, skórka. Dopasowany dół i oversizowa góra stanie się chyba moim ulubionym połączeniem. Sweterek, a właściwie wielkie swetrzysko pochodzi z Avaro, jest przewygodne, przemięciutkie i w ogóle, w ogóle. Mogę się nim swobodnie okręcać, bez wyrzutów, że znowu coś rozciągnę. Tak, to zdecydowanie miło z jego strony, że daje się tak wykorzystywać. Ze strony pasiaka oczywiście ;)
sweter - Avaro sukienka - Vintage torebka - Bershka koturny - Czas na buty