Party like a Lord!

09 kwietnia 2013
Kto jak kto, ale nie spodziewałam się, że ja mogę stać się ambasadorką czegokolwiek! Los bywa jednak przewrotny i stało się! Z niedowierzaniem patrzyłam w maila, z którego wynikało, że jednak załapałam się na reprezentantkę Somersby. Jako duża dziewczynka (a raczej wielka duchem, mała ciałem) lubię czasami sięgnąć po coś mocniejszego niż zielona herbata. Nie mówiąc już o moim lubym, który smakoszem Somersby jest już od dawna. Cieszymy się zatem oboje, smakujemy już w większym gronie i opiniujemy! 
Dla Was zapewne też nazwa brzmi znajomo, a może i jabłkowy smak? Dajcie znak czy lubicie, popijacie w wolnej chwili czy raczej macie inne typy. Ja od siebie mogę dodać, że najlepsze jest schłodzone podawane z dużą ilością lodu! Mniam! 





fot. me

"I don't like it!"

06 kwietnia 2013
Jakoś depresyjnie się zrobiło! Zapowiadałam optymizm, dużą dawkę optymizmu, jednak nastrój postanowił zrobić na przekór zapowiedziom. Ta pogoda doprowadza mnie do szału! Nie mogę już patrzeć, na śnieg - błoto, błoto - śnieg i poślizgi między jednym a drugim krokiem.  Myślę, że mój strój doskonale wyraża co czuję! Jest czarno, może lekko ponuro, jednak nie widzę wyjścia, czas na protest! Lubię wiosnę, ale ewidentnie wiosna nie lubi mnie. Czekam do 15-go, jak się nie pojawisz to sobie inaczej porozmawiamy! ;)

spódnica - ahaishopping
kurteczka - komodna / romwe
buty - bershka
czapka - wasted

"The stripes"

03 kwietnia 2013
Pasiaste spodnie czy leginsy jednym wychodzą już bokiem (o czym dowiedziałam się z fejsbuczka), innym przypominają zeberkę (nic tylko położyć się na ulicy i udawać pasy), jeszcze inni chichoczą cicho pod nosem na ich widok, a ja się zachwycam i nie stanowię wyjątku! Jest na coś szał i owczy pęd, jednak należę do osób, które nie koniecznie nadążają za tym co fajne a co nie. Raczej dojrzewam do niektórych decyzji przez dłuższy czas, żeby w końcu stwierdzić, "hm, to nie takie złe, nawet genialne powiedziałabym!". W tym przypadku jednak poszłam za tłumem, podobały mi się w sieci, podobały mi się na żywo, koniecznie musiałam się przekonać czy będę się również sobie podobała. Z początku paski niewinnie towarzyszyły mi w kuchni, 30 minut później już kroczyłam swobodnie po ulicy. Stąd prosty wniosek - pasiasty spodzień wciąż podoba mi się na kimś, no i na mnie również! 

kurtka - sh
bluza - wasted
leginsy - avaro
czapa - stylepit