"Hide and seek"

18 sierpnia 2010
Nie planowane wyjazdy okazują się często tymi, które najlepiej się wspomina. Tak też było w moim przypadku. Lubomierz, pomimo, że jest małą wsią, w której tak naprawdę poza pięknymi widokami, kilkoma szczytami i świętym spokojem nic specjalnego się nie znajdzie, uświadomił mi jak niewiele potrzeba by naprawdę poczuć się dobrze. Miniony tydzień spędziłam w otoczeniu wspaniałych ludzi, czystego powietrza i przyzwyczajaniu do widoku gór, od którego teraz muszę się odzwyczajać, gdyż Śląsk już nie jest taki piękny ;). A żeby nie było tak monotonnie, wybraliśmy się naszym zielonym bolidem, aby pozwiedzać pobliskie miasta. Śmiało mogę stwierdzić, iż Rabka, Stary Sącz czy Szczawnica nie są mi już tak obce jak tydzień temu.
Tym razem postarałam się i zabrałam małą walizkę z małą ilością rzeczy. I tym razem porcja ubrań okazała się za duża. Jak góry, to do swojego bagażu należy przygarnąć parę cieplejszych rzeczy, ale należy też uprzednio sprawdzić długo terminową pogodę, która zwiastuje upały ;). Postawiłam, więc na wygodę, cienkie tkaniny i kostium kąpielowy, który jak zwykle ratował mnie z opresji. Co prawda outfit, który prezentuję, nijak się ma do w/w opisu, jednak zbliżał się wieczór, a górskie chłodne powietrze, koniecznie chciało abym pochwaliła się moją flanelką ;).




leginsy z zipami – H&M
top – House
baleriny – New Yorker
flanela – no name
ray bany – no name
























Fontanna na rynku w Rabce Zdroju



Musiałam zrobić im zdjęcie ;)




Wąwóz Homole - przepiękne miejsce







Stary Sącz ;)





















fot.Ja & Sis (outfit)

6 komentarze