Mam ostatnio wielką rozkminę na temat upodobań. Często jestem jak pijawka, jak sobie coś przypodobam i coś się sprawdza to już nie chce (mi się) tego zmieniać. Przykładów jest wiele, przychodzą znajomi w kółko piekę jedno i to samo - czekoladowe ciasto, które zawsze wychodzi. Ubieram się do pracy najlepiej w to co lubię, a jeśli jest wygodne to ląduje na przydługiej liście komfortowych rzeczy. Umiłowałam sobie też bycie kreatywną, chociaż wydaje mi się, że byłam taka od zawsze. Jedyny problem, to że moje obroty zwolniły.


