Kiedy już myślałam, że znalazłam swoje wymarzone sandałki na tegoroczne wakacje, ktoś zgarnął mi je sprzed nosa. Melisski przyozdobione piórkiem - czyli moje marzenie do którego wzdychałam od co najmniej dwóch miesięcy, zostały już w samych dużych rozmiarach. Nie pozostało mi nic innego jak pocieszyć innymi, gumowymi butami. Długo zastanawiałam się czy aby na pewno paseczki nie będą odparzyły stóp i będą na tyle wygodne bym mogła sobie pozwolić na spędzenie w nich całego dnia. O dziwo nie zrobiły moim stopom żadnej krzywdy.
A skoro to gumowe buty, to postanowiłam sobie sprawić małą przyjemność i wskoczyłam w nich do wody. Rozbudziłam w sobie moje wewnętrzne dziecko, które od dawna chciało się wydostać i pobrodzić sobie w rzece. Z pewnością to powtórzę, bo to tak nie wiele, a sprawia wielką radość :)
Wracając do stroju, nie jest to wymyślna kombinacja, ale sukienka jest tak śliczna, że koniecznie musiałam Wam ją pokazać. Kolejna zdobycz z second handu i kolejna perełka dołączająca do letnich ulubieńców. Czy wy też tak lubicie buszować po sh? To chyba jakiś nałóg ;)
sukienka - new look / sh
sandałki - french connection / sarenza.pl
| fot. Jarek Szewczyk |