Podobno w tym sezonie rządzi biel. U mnie ona najczęściej występuje na koszulkach czy żakiecie. I choć strasznie ją lubię, to gdy staję przed wyborem biel czy np. mięta zawsze wybiorę to drugie. Dokładnie tak było z sukienką, którą mam dziś na sobie. Bo niby biel piękna , uniwersalna i idealnie pasująca do wszystkich modeli moich butów, a jednak mięta zawsze jakoś wyprzeda ją o krok. Możecie się ze mną nie zgodzić, bo przecież każdy z nas ma inny gust. Wszystkim pozostałym pastelowym maniakom przybijam piątkę! :) sukienka - avaro buciki - vivilli trencz - laredoute torebka - kappahl