A cóż to dziwnego gości na moim ciele? Galaktyka? Niemożliwe! A jednak postanowiłam dać jej szansę! Tyle o ile podobała czy nawet wciąż podoba mi się ten wzór na innych tak do siebie jakoś nie mogłam go dopuścić. Zrobiłam więc mały wyjątek i dałam ponieść szalonej fali. Oto jest galaktyczna sukienka, choć u mnie raczej spódnica w połączeniu z bluzą. Nie wiem czy pozostaniemy w bliskiej przyjaźni, czy może się rozstaniemy, dziś jesteśmy na etapie eksperymentów. Tu się błyszczy, tam coś wiruje, oczywiście swoje trzy grosze dorzuca wiatr. Do mojej głowy pomału dociera jednak myśl, że będzie on w najbliższych miesiącach nieustannym towarzyszem i jakoś się z tym oswajam. A jak Wy radzicie sobie z jesienną melancholią? sukienka - dinodirect bluza - zara torebka - kappahl bransoletki - libellule ramoneska - oasap