To już 300 post, który piszę. Śmieję się pod nosem, że jeszcze w niczym tak długo nie wytrwałam, jak w pisaniu do Was. Zazwyczaj jest to tylko kilka zdań, które nie mają może większego znaczenia, jednak piszę i w zasadzie podziwiam sama siebie, za to że każdy opublikowany post zawierał chociaż minimalną treść. Wydaje się to dość prostą sprawą, ale na dłuższą metę nie jest! A notka okraszona tylko dużą dawką zdjęć sprawia wrażenie jakby czegoś jej brakowało. Myślę, że u mnie by się to nie sprawdziło, nawet gdyby zdjęcia doskonale się broniły. Gdzieś w końcu muszę wylać swój potok słów! A to jest najlepsze do tego miejsce...moje, wasze, po prostu nasze. Gdzie możemy spotkać się przy porannej kawie, czy wieczornej herbacie. Dowiedzieć co nieco o sobie, tym co lubimy i mam nadzieję spędzić miło czas :). Oby tak dalej!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą burgund. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą burgund. Pokaż wszystkie posty
Postanowiłam opuścić mój kokon z koca! Był bardzo stylowy, bardzo zimowy, a jednak tak mało do ludzi. Ukrywałam się w nim przed mrozem, białym puchem i bakteriami mojego kichającego taty. Ale to bardziej męczące niż myślałam, niby relaks, te sprawy, a jednak chciałoby się pohasać wśród zasp i trochę zmarznąć. Chyba pomyliłam w tym roku kolejność!
Porzucenie kokonu było dobrym pomysłem. Zrealizowałam moje marzenie o z(a)marznięciu jak również wybiegałam się za cały tydzień. Mogłabym nawet dostać order z ziemniaka za wytrwałość! Lub dziwne marzenia! Mam ogromną nadzieję, że zastrzyk z koloru uratuje mnie przed katarem, bo jakoś tak mam ochotę na częstsze porzucanie domowych pieleszy.
Możecie się zastanawiać, w której części Polski jest tak bezśnieżnie. No na pewno nie w mojej! Było tak do niedawna, bo teraz mamy całkiem ładną zimę. Odkurzyłam zatem moje ukochane Love from Australia, które czekały w kącie na ten moment od końca listopada. Rozgościłam się również w przedpokoju z zestawem kurtek i płaszczy. Przeżyłam nawet pierwsze minusowe temperatury! To super osiągnięcie dla zmarzlucha! :) Dziś jednak przychodzę do Was w lżejszej odsłonie. Bez puchowego płaszcza i ciepłych emu wydaje się jakby panowała co najmniej wiosna lub jesień. I jeszcze te kwiaty! Pomyślicie sobie poszalała w tą zimę! I wiecie co? Macie rację! No bo jak tu nie szaleć, gdy pogoda tak nas rozpieszcza!
płaszcz / coat - sh (next) sweter / sweater - h&m spódnica / skirt - bershka koturny / wedges - laredoute
Jak możecie się domyślić kobalt jest jednym z moich ulubionych kolorów na jesień / zimę. Dziś dla odmiany chciałam pokazać Wam zestawy w odmiennej kolorystyce. Burgund, niezależnie czy jest akurat bardzo modny czy nie u mnie stoi na wysokiej pozycji. Stąd też dwa zestawy, których kolorem przewodnim jest właśnie ta barwa. Stylizacje przygotowałam z rzeczy dostępnych na Sheinside. Te kurteczki chwyciły mnie za serducho, są rewelacyjne! Pierwszą zdecydowanie widzę w połączeniu z czarnymi dżinsami i luźniejszym swetrem. To idealny strój na co dzień. Do tego oczywiście dodałabym moją ulubioną czapę z pomponikiem i workery. Kurtkę z drugiego zestawu z przyjemnością nosiłabym do sukienek - ta z obniżoną talią wydaje się być do niej idealna! Dorzuciłabym jeszcze czarne kozaki i mogłabym być tak ubrana cały czas! Co sądzicie?:)



