Podróże czy to te małe czy to te duże, na obcasach czy w trampkach mają to do siebie, że szybko się kończą. Już we wtorek machać Wam będę ze stolicy, trzy dni później wracam na Zagłębie podziwiać złote liście i zbierać kasztany. Czas najwyższy przypomnieć sobie smak powietrza bez jodu, krajobrazy, które mnie otaczają, wszystkie twarze, które oglądam na co dzień. Czas wyściskać tych najbardziej stęsknionych, skoczyć do biblioteki po najnowszy bestseller, zrobić jesienne zapasy smakołyków. Już teraz czuję małą ekscytację próbując dogonić czas, który co najwyżej mogę prześcignąć tysiącem planów.
![]() |
| fot. Jarek Szewczyk |











