środa, 16 listopada 2016

Czy zawsze musi się chcieć?

Miewam takie momenty, kiedy naprawdę nie chce mi się nic. Najchętniej siedziałabym wtedy w fotelu oglądając kolejne odcinki Friendsów. Ulubiony serial z dzieciństwa w telewizji, daje mi sporo radości i odpręża jak nic innego.
Mam też takie dni, kiedy chęci do działania mnie rozpierają, do czasu. Mój entuzjazm gaśnie z każdą minutą, gdy się zajmę daną rzeczą. Przerywam coś dziesiątki razy, a skończenie czegokolwiek wydłuża się w nieskończoność.
Chce mi się różnie, ale to nie zmienia faktu, że najczęściej po prostu musi. Bo jak pewnie dobrze wiecie samo nie zrobi się nic. 
Wpis powstał w fazie drugiej. Zachciało mi się nocnego pieczenia. Ciasto wyszło za rzadkie, potem niedopieczone, a krem nie jest ani trochę kremowy. Odechciało mi się pieczenia, wracam do serialu.

kurtka / jacket - tutaj / here     torebka - tutaj / here     botki / boots - vagabond
  




5 komentarzy:

  1. mam niemal identyczną kurteczkę z zary ;) pięknie!
    PorcelainDesire

    OdpowiedzUsuń
  2. kurteczka jest boska, bardzo podoba mi sie ona :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurtka jest genialna! Też mam w życiu takie dni, że kompletnie nic mi się nie chcę, że najchętniej zostałabym cały dzień w łóżku i nigdzie z niego nosa nie wystawiła, a czasami wręcz odwrotnie mam w sobie tyle energii że góry mogłabym przenosić :)

    OdpowiedzUsuń