czwartek, 20 grudnia 2012

Cosmetics part 6

Dziś słów kilka o pielęgnacji skóry twarzy, ciała i pewnym magicznym przedmiocie, bez którego moje włosy nie potrafią wyobrazić sobie poranka. Głównie pochwały się szykują, a więc zaczynamy!
Nie pamiętam momentu, kiedy zaczęły się moje problemy z cerą, nie pamiętam również jak próbowałam z tym walczyć. Czoło nie dawało mi spokoju i wołało o pomstę do nieba. Na konsultację z dermatologiem nie miałam odwagi. Jednak coś mnie ruszyło, stwierdziłam, że tak dłużej być nie może i wybrałam się do lekarza. Doktor Zakrzewski do którego się udałam, okazał się być moim wybawieniem. Mimo, że na rezultaty musiałam czekać sporo czasu, kosztowało mnie to dużo nerwów i pracy teraz wiem, że to była najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć. 
Wystarczył odpowiednio dobrany lek i kosmetyki do codziennej pielęgnacji. Stosowałam je już wcześniej jednak dopiero z maścią przyniosły naprawdę zadowalające efekty - dzięki temu stały się produktami do których na pewno będę wracać gdyż są naprawdę skuteczne.



Dzień rozpoczynam od płynu micelarnego (mój numer 1!), świetnie usuwa zanieczyszczenia z twarzy i to w bardzo łagodny sposób. Na tym mi szczególnie zależało, ponieważ moja cera stała się bardzo wrażliwa i nie chciałam jej dodatkowo narażać na kolejne "niedogodności". Świetnie radzi sobie również z demakijażem oka, sprawdziłam i polecam! 
Wieczór to już sama przyjemność, gąbeczka do mycia twarzy + żel Vichy tworzą idealny zespół. Żel zajmuje się oczyszczaniem mojej twarzy, a gąbeczka masażem. Bardzo przyjemny rytuał, no i faktycznie pomaga pozbyć się niedoskonałości.
Jeśli jesteście ciekawi co to za gąbka i do czego służy, uchylam rąbka tajemnicy. Ten oto mały wynalazek wystarczy zamoczyć w ciepłej wodzie i już możemy zacząć zmywanie makijażu, ja lubię go łączyć z ulubionym żelem, ale i bez tego świetnie sobie radzi. Po wyschnięciu twardnieje i czeka na kolejne użycie. Wydatek kilku złotych, bardzo przydatny na co dzień.



Maść Epiduo to produkt, który stosuje ok. 30 minut po umyciu twarzy. Skóra musi być dobrze odparowana z wody, w innym przypadku można nabawić się poważnych konsekwencji. Przyznam się, bo sama oczywiście sprawiłam sobie rumień, schodzącą skórę i ból twarzy jakiego chyba nigdy nie doznałam. I co w takim momencie zrobić? Swego czasu stosowałam Normaderm jednak odpuściłam na rzecz dobrze Wam znanego Bambino. Mnie uratował no i tak sobie wspólnie egzystujemy. Gdy jednak zakończę kurację z Epiduo zamierzam wrócić do Normadermu dla podtrzymania efektów. 



Oczywiście na bieżąco goszczą na mojej twarzy różne niespodzianki, ale jest ich o wiele mniej, no i czoło jest nareszcie czyste. W ukrywaniu nieproszonych gości pomagają mi moje 3 podkłady. Pierwszy od lewej to mocno kryjący puder Dermablend, po środku kremowy Aeta Teint Pure, a na końcu Essence. Każdy z nich jest bardzo fajny. Używam w zależności jak ma się moja twarz. Jeśli jest w gorszej kondycji wybieram Dermablend, jeśli schodzi mi skóra sięgam po Essence, jednak najczęściej wybór pada na Aeta Teint.



Hitem natomiast jest transparentny Dermablend do wykańczania makijażu. Biały proszek, który nakładamy na twarz szybko się utlenia, nie ma po nim śladu, jednak wykończenie jest idealne. Wyrzuciłam wszystkie moje pudry w kamieniu, bo nie umywają się do tego. Plus również za to, że nie zatyka porów! Dzięki niemu postanowiłam zainwestować w jakieś lepszej jakości pędzle do pudru i podkładu (a może nawet w Beauty Blender? Macie? Polecacie?), z miękkim włosiem, aby makijaż stał się prawdziwą przyjemnością.



Moją miłość do peelingów już dobrze znacie. Lubię te które mają gęstą konsystencję, unikam tych, które są rzadkie i uciekają z rąk. Dzisiaj chcę Wam przedstawić moje nowe odkrycie. Mianowicie, naturalny peeling Orientana z olejkami. Zapach absolutnie na plus, ale zawartość słoiczka to prawdziwa niespodzianka! Ciężko mi było to pokazać, ale produkt zawiera drobinki roślin, przyznam, że wcześniej nie spotkałam się z czymś takim. Masujemy skórę a pod palcami czujemy nie tylko drobinki soli, ale również cząsteczki roślinne. Oleje zawarte w preparacie nawilżają skórę, która po tym zabiegu pachnie przez kilka godzin. Świetna sprawa! 



Na sam koniec zostawiłam prawdziwy rarytas. Ostatnio burzę moje loki byle by tylko móc się poczesać, co sprawia, że mam takie zapędy? Nic innego tylko moja genialna szczotka - Tangle Teezer! Czesanie stało się przyjemnością, bo w końcu nie muszę się mocować z kołtunami, rozczesywanie mokrych włosów idzie sprawnie i szybko, a gdy się pobrudzi nie mam problemu z jej wyczyszczeniem. Dużo się o Tangle Teezer naczytałam, same dobre opinie, postanowiłam wypróbować i złego słowa nie powiem! Szczotkę znajdziecie na stronie polskiego producenta (klik). 

19 komentarzy:

  1. wspaniałe rzeczy, śliczne;*♥ pozdrawiam:* OLA

    OdpowiedzUsuń
  2. Czaję się na tą szczotkę już od dawna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. o kurde, zawsze myślałam, że tylko straszą tymi skutkami ubocznymi i że nie wolno czegoś łączyć lub używać po czymś.. od teraz będę przestrzegać ulotek ;d
    O tej szczotce marzę ;d

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaciekawiła mnie już dawno ta szczotka, jestem ciekawa, bardzo chętnie wypróbowałabym ją.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy ja widze pod kosmetykami jako tlo h&m'owski kudlaty sweterek??? XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! :D świetnie robi za tło, jeszcze świetniej za zabawkę psa :))
      Piesia po skończonych fotkach niezauważalnie porwała sweter i dumna z siebie wytarła nim wszystkie podłogi :D

      Usuń
  6. kurcze, tak mnie natchnęłaś, może w końcu i ja skonsultuje stan swojej cery i nie tylko, ze specjalistą. dodatkowo oświeciłaś mnie z tym pudrem - sprawdzę na stronie, czy mają odpowiednik dla mojego typu cery.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Nie ma na co czekać, im wcześniej zaczniesz swoją kurację tym szybciej będą efekty, no i oczywiście więcej pewności siebie :))
      Życzę powodzenia! :)

      Usuń
  7. Ile świetnych kosmetyków:)

    OdpowiedzUsuń
  8. kurcze ,a ja sie mecze i mecze i juz tyle lat ,a ja wciaz nie znajduje odpowiednich kosmetykow (chodzi glownie o oczysczanie twarzy,demakijaz) , wszystko mi ja podraznia , a "syfów" jest wiecej i wiecej, nie wiem ,co robie zle i czemu tak jest , chyba dla mnie tez juz czas aby wybrac sie do specjalisty :)

    OdpowiedzUsuń
  9. kusisz mnie tym pudrem, cholero :)!

    OdpowiedzUsuń
  10. musze kupic sobie taka szczotke, bo przy czasaniu moich lokow, szalu czasami dostaje!

    xxo

    OdpowiedzUsuń
  11. szczerze mówiąc poza kremem bambino nie używałam żadnego z tych kosmetyków ;) obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Szczotkę Tangle Teezer na pewno kupię! Mam włosy długie i dosyć gęste, więc zastanawia mnie czy sobie lepiej z nimi poradzi

    OdpowiedzUsuń
  13. Po Epiduo używaj filtrów inaczej zrobią Ci się przebarwienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Dobrze wiedzieć, czy takie przebarwienia tworzą się jakoś bardzo szybko?

      Usuń