Jaki masz typ osobowości?

17 października 2017

Zabrałam się za porządki. W domu jak i na blogu w końcu posprzątane, zakładki pouzupełniane, ale korzystając z okazji coś mnie natchnęło przy aktualizacji "o mnie" i postanowiłam zrobić sobie mały test osobowości. Ostatni pamiętam jeszcze z czasów technikum, ale wynik totalnie mi gdzieś umknął. Traktowałam to raczej jako zabawę, nie nastawiałam się na to, że odnajdę prawdę o sobie czy wyznaczę życiową ścieżkę. Teraz w zasadzie jest podobnie, skwitowałabym to po prostu ludzką ciekawością. Która wygrała i w ten oto sposób zostałam rzecznikiem, niczym Alanis Morissette czy Nelson Mandela :D. Troszkę śmieszki, ale kurczę, patrzę na te słupki i wykresy i coś tam się zgadza. Pogranicze introwertyka z ekstrawertykiem. Czujny, kierujący się zasadami. Często działający intuicyjnie. Niby coś tam planujący, ale jednocześnie poszukujący - pewnie dlatego tak ciężko u mnie z postanowieniami noworocznymi :). Chociaż największy uśmiech wywołał u mnie fakt, że "Osobowość Rzecznika jest bardzo rzadka, odpowiada niecałemu jednemu procentowi społeczeństwa, obdarzeni nią ludzie zostawiają jednak po sobie ślad w świecie". No i tak się stało, że padło akurat na mnie :D. Brzmi to jak wyzwanie, którego fajnie byłoby się podjąć. Zostawić jakiś okruch siebie dla innych, to musi być coś! Jeśli sami jesteście ciekawi swojego typu osobowości, podrzucam link do testu (KLIK), z którego korzystałam. Dajcie znać o swoich wynikach! :)





Zachód słońca na Jurze i jesienna stylizacja z klasycznymi sztybletami

08 października 2017

Zabrałam się za kompletowanie jesiennej garderoby. Luźne swetry, golfy i przede wszystkim nowe wygodne buty to był mój cel. Wyrzuciłam kilka znoszonych par, a wysokie obcasy odpuściłam jakiś czas temu. To oczywiście nie znaczy, że na dobre, bo moje ukochane Vagabondy czekają na zimę, ale teraz chciałam coś klasycznego, raczej na płaskim spodzie i pasującego do wszystkich spodni, a mam ich całkiem sporą ilość. Boyfriendy, rurki, ogrodniczki, nazbierało się tego troszkę. No i udało się wyszukać egzemplarz, który spełnia moje oczekiwania, a nawet i więcej bo jest lekko ocieplany. Czarne sztyblety znalazłam na verini.pl, w którym znajdziecie również piękną bieliznę w tym koszule nocne i biustonosze push-up. Botki przetestowałam już w terenie i na różnych nawierzchniach i zdecydowanie są godne polecenia. Tym bardziej, że klasyka jest zawsze w modzie, więc liczę, że dopełnią wiele zestawów.










Dyniowe muffiny z orzechami laskowymi

05 października 2017


Październik to miesiąc dyni! Nie wiem czy też tak macie, ale gdy tylko zaczyna się sezon, w swojej kuchni muszę mieć chociaż jedną sztukę do pichcenia i drugą, wdzięcznie zdobiącą blat i uśmiechającą się do mnie gdy kucharze. Dynia jest bardzo wdzięczna, nie tylko pięknie się prezentuje, ale również świetnie smakuje i to zarówno w wersji na słodko jak i słono. Dziś wybieram pierwszą opcję i zapraszam Was na dyniowe muffiny z orzechami. To błyskawiczny w przygotowaniu przepis i jednocześnie zaskakujący. Sama nie mogłam wyjść z podziwu, bo dawno już czegoś tak dobrego nie upiekłam.

Składniki na 12 sztuk:
• 300 ml puree z dyni
• 1 1/4 szklanki mąki
• łyżeczka proszku do pieczenia
• pół łyżeczki sody
• 100 ml jogurtu naturalnego
• 100 ml oleju
• 2 jaja
• 1/3 szklanki cukru
• 16 g cukru wanilinowego
• orzechy laskowe (według uznania, wyznaję zasadę, że im więcej tym lepiej :))
• łyżeczka domowej przyprawy korzennej

Na początek przygotowujemy puree z dyni. Usuwamy miąższ, kroimy na części i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Pieczemy do miękkości przez około godzinę. Po tym czasie dynię obieramy ze skórki, a następnie blendujemy na gładką masę. Puree dobrze się przechowuje, dlatego niewykorzystaną część warto zamrozić. Jeśli lubicie przyprawę korzenną, to babeczki są dobrym pretekstem do jej przygotowania. Szczegółowy przepis znajdziecie tutaj. Przyprawa również dobrze się przechowuje i spokojnie wykorzystacie jej nadmiar do świątecznych pierników czy innych wypieków.

Przygotowanie:
Do miski wlewamy olej, jogurt, dodajemy jajka oraz puree i mieszamy do połączenia składników. Do osobnego naczynia przesiewamy mąkę z proszkiem do pieczenia, wsypujemy cukier, cukier  wanilinowy oraz sodę, przyprawę korzenną i posiekane orzechy. Nie przejmujcie się jeśli orzechy będą w większych cząstkach - będą bardziej chrupać w cieście :). Przelewamy płynne składniki do sypkich i mieszamy do powstania gładkiej masy. 
Blachę do muffin wykładamy papilotkami, przelewamy ciasto i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy przez 40 minut lub do suchego patyczka. Babeczki z wierzchu będą rumiane, a w środku intensywnie pomarańczowe, nakrapiane bladymi orzechami. Spróbujcie, a gwarantuję, że nie zakończycie na jednej sztuce! :)