poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Motocyklem przez Europę - Nova Varoš, kanion Uvac, Montenegro


Gdy dzień w Belgradzie zakończył się deszczem, wiedzieliśmy co może nas czekać kolejnego dnia. Rano obudziły nas krople stukające o parapet, zwiastowało to tylko jedno - kombinezony przeciwdeszczowe poszły w ruch. To już chyba tradycja, że zawsze jak jesteśmy w drodze pada, tym razem nie było inaczej, na szczęście przełknęliśmy to i ruszyliśmy w stronę Nova Varos. Jest to małe miasteczko otoczone górami. I pewnie nie trafilibyśmy tam gdyby nie ogromna ochota zobaczenia kanionu Uvac oddalonego od naszego zakwaterowania około 50 minut. Widząc piękne zdjęcia w sieci, trudno było sobie odmówić odwiedzenia tego miejsca, tym bardziej, jeśli nie musieliśmy zbaczać z wyznaczonej trasy. To jedna z zabawniejszych i jednocześnie najstraszniejszych przygód jakie mieliśmy podczas całego wyjazdu.

niedziela, 13 sierpnia 2017

Asymetryczna koszula i spodenki z haftem



Podczas ostatniej wizyty Komodnej, rozprawiałyśmy na temat miejsca na Ziemi odpowiedniego dla nas. Szybko zauważyłam, że obie jesteśmy zadowolone, że tak naprawdę nasze rodzinne miasto jest niewielkie. Że wszędzie mamy blisko i raczej nie ma opcji, żebyśmy się zgubiły. Zgodnie również kiwnęłyśmy głową, że kierunek morze, byłby idealnym rozwiązaniem. Odległym i może na ten moment nierealnym, ale pozostającym w sferze marzeń, być może do zrealizowania.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Motocyklem przez Europę - Koszyce, Debreczyn, Belgrad


Niedawno wróciliśmy z naszego wyczekanego urlopu, który był tak aktywny, że dopiero teraz mamy okazję na chwilę biernego odpoczynku. Jedni lubią leżeć i delektować się słońcem, my jesteśmy ich przeciwieństwem i chcemy spróbować wszystkiego, nawet jeśli czas średnio na to pozwala. Dzięki temu odrywam się od rutyny i czuję, że żyję, nawet jeśli kolejnego dnia muszę zapłacić za to zmęczeniem zaraz po przebudzeniu. Wszystko to brzmi mocno optymistycznie (może poza zmęczeniem), ale niech Was nie zmyli. Bo już na samym początku naszej podróży miałam wiele wątpliwości, czy to nie za dużo, za szybko. Gdybyśmy postawili na samochód czy samolot, pewnie bym się nawet nie zająknęła. Z motocyklem jednak jest nieco inaczej, przez głowę przechodzi wiele myśli, szczególnie pasażerowi takiemu jak ja :D. Punktem docelowym naszej wycieczki była Czarnogóra, która na mapie nie wydawała się tak odległa jak okazała się w rzeczywistości. Oczywiście dotarliśmy do niej, ale nie obyło się bez przygód, błota, burzy i stada os.