Deszczowe dni działają na mnie trochę jak płachta na byka. Na ten przykład kąpiele w deszczu czy wymuszony prysznic wyciśnięty prosto spod koła szalonego kierowcy tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że nigdy deszczową panienką nie będę. Raczej nie spotkacie mnie przeskakującej przez kałuże z radosną piosenką na ustach. Takie dni najczęściej spędzam w domu z tabliczką czekolady lub innym łakociem, nucącą pod nosem telewizyjne reklamy. Przebywając w moim domowym królestwie zawsze wyglądam jakbym dopiero wstała z łóżka. Nigdy nie porzucam dresu czy leginsów z miękkim puszkiem na rzecz eleganckiego przebrania. Nie uświadczycie mnie w pełnym makijażu, co najwyżej z warstwą kremu Bambino na mojej facjacie. Po co o tym wszystkim piszę? A no po to, żebyście wiedzieli ile dla mnie znaczy każdy piękny dzień! Kiedy z przyjemnością zakładam ulubioną spódnicę czy wydobywam z szafy płaszcz i zabieram go na spacer. Makijaż staje się przyjemnością! Wtedy nawet eyeliner robi odpowiednie kreski na powiekach, o dziwo podobne do siebie. Kolor faktycznie wydaje się kolorowy, a i jakoś żyć się chce!
płaszcz / coat - vivilli sweter / sweater - bershka spódnica / skirt - bershka
botki / boots - bershka torebka / bag - new look pierścionek / ring - lilou






