Dawno nie pokazywałam, żadnych zwierzątek na blogu. Troszkę się tu bez nich smutno zrobiło. Nadarzyła się świetna okazja, bo właśnie poznałam Pana Tygrysa. Taki jest uroczy, że nie mogłam nie ulec temu kociemu spojrzeniu. W połączeniu z różem jest łagodny i potulny jak baranek. Z czernią drapieżny i nieprzewidywalny. Dziś jednak postawiłam na łagodność, ale obiecuję, że stylizacja z pazurem również niebawem ujrzy światło dzienne ;).