Pomału przyzwyczajam się do temperatury niesprzyjającej noszeniu maxi bez rajstop. Przyzwyczajam się do swetrów i botków. Staram się nawet przyzwyczaić do ciągłych opadów deszczu (w końcu po coś mam wielką parasolę w kształcie serca, bynajmniej nie po to by stała w kącie i się kurzyła!). Jednak nie może do mnie dotrzeć, że lato tak szybko się skończyło, że wakacje, kąpiele słoneczne i morskie muszą iść w odstawkę. Jeśli kąpiele to tylko deszczowe. Jeśli lato to tylko we wspomnieniach i na zdjęciach. No cóż, mam teraz szanse popracować nad swoją cierpliwością. Może jak będę grzeczna to i piękna pogoda szybciej wróci? No to zaczynamy...od jutra! :)