Co roku powtarza się ta sama historia. Gdy choć promień słońca wyjrzy z za chmurki ja wyciągam z szafy koralowe rurki, koralowe spódnice damskie, koralowe sandałki, koralowe WSZYSTKO! Łapię się na tym zazwyczaj przeglądając zdjęcia do postów. No sami spójrzcie, ostatnie wpisy to spora dawka tego soczystego koloru plus krwistej czerwieni. Na co dzień nawet nie zastanawiam się nad tym, że ta moja mała kolekcja już przekracza możliwą normę, ale gdy już nastaje taka okazja jak teraz, chwytam się za głowę. Sympatia, przyzwyczajenie czy nałóg? Nie ważne, czas na kolaborację z większą ilością barw!
Te moje czapeczki może już Wam się nudzą pomału, a pomału to może za małe słowo. Ja z uporem maniaka zarzucam je na głowę prawie codziennie - czapa musi być i tyle! Cóż, jeszcze dojdzie do tego, że przyzwyczaję się do nich aż nadto i porą letnią będę wzdychać z utęsknieniem. Co ja gadam, do tego czasu pewnie zdążą mi tak zbrzydnąć, że na oczy ich nie będę chciała widzieć. I nawet napis "Bad hair day", opisujący doskonale mój dzień i fryzurę tego nie zmieni. beanie - ebay koszula - ahaishopping kamizelka - sh spodnie - h&m / sh buty - zalando