Pamiętacie moją koralową manię z zeszłego roku? Nie wiem czy nie próbuje ponownie wkraść się w moje łaski, chociaż wnioskując po dzisiejszym stroju mam wrażenie, że już jej się to skutecznie udało. I to ze zdwojoną siłą! Bronić się przecież nie będę, tym bardziej przed czymś co lubię i co ewidentnie przepada za mną. Wiecie, jak będziecie kiedyś poszukiwać czegoś w tym właśnie kolorze to zapraszam, u mnie go pod dostatkiem - w wersji eleganckiej czy luźnej, do wyboru! marynarka - supre spodnie - mosquito buty - shoelook
Śnieg zdążył już stopnieć jednak mróz pozostał. Dobrze w szafie mieć jakieś przejściowe futerko na takie okazje. Moje ma już rok, miewa się całkiem nieźle, jednak już czekam na zimowego zastępcę z kapturem i pełnego cętek. Nie mogę się doczekać, co nie zmienia faktu, że chyba wolałabym się w nie wpatrywać niż ubierać. Co tu dużo mówić jestem typem zmarzlucha, nielubiącego zimna, śniegu czy deszczu. Najchętniej siedziałabym pod kocem z kubkiem zielonej herbaty w dłoni i oglądała tą cała zimę przez okno. Czasem jednak trzeba się zmusić do opuszczenia czterech kątów i jeśli tylko pogoda na to pozwala najlepiej w takim wydaniu jak dziś. futerko - ax paris spodnie - supre buty - no name
Gdy tylko słońce chowa się za chmurką wyglądam tak! Dość prosto, ale z nutką elegancji. Mocny akcent w postaci spodni definitywnie gra tu pierwsze skrzypce. A płaszcze od kiedy się do nich przekonałam, towarzyszą mi częściej niż skórzane ramoneski. Strasznie lubię ten zestaw, zmieniam w nim tylko bluzeczkę z białej na bielszą lub płaszcz z jaśniejszego na ciemniejszy, ot cała kombinacja :). Jest to strój, który towarzyszy mi ciągle! Kino, spacer, spotkania... Mogłabym się nawet pokusić o stwierdzenie, że jest dość romantycznie, zgodzicie się z tym?:) bluzeczka - h&m spodnie - supre płaszczyk - sh / asos koturny - czas na buty
Możecie sobie pomyśleć, że mój strój nawiązuje do wszechobecnego Euro 2012, jednak wyprowadzę Was z błędu, bliżej mu do sorbetu cytrynowo - truskawkowego, niż stroju wiernego kibica. Piłkoszał mnie nie porwał, no ale cóż. Dla tych, którzy wierzą w moją patriotyczną więź z polską drużyną i nie chcą być wyprowadzani z błędu, ok niech będzie, że wiernie śledzę każdy mecz ;).
Mam lekką manię na punkcie kołnierzyków i chyba to nie dobrze, bo każdą kolejną sukienkę wybieram na kształt poprzedniej. Tak było właśnie z tą kiecką. "Piotrusiowy" kołnierzyk na tyle mnie zauroczył, że długo nie zwlekałam z jej nabyciem. Jeden klik na Avaro i oto jest moja :). Przy okazji wyciągnęłam pewne wnioski, cytrynowy świetnie komponuje się z koralem!