Nowy szablon i zestaw z bawełnianą sukienką

27 września 2017

Miło wrócić do siebie po małym remoncie. Kiedy wszystko jest czyste, poukładane i ma swoje miejsce od razu jest jakoś przyjemniej. Menu wisi jak należy, kategorie w końcu są przydzielone, a główna kolumna jest idealnie na środku i już nie trzeba się zastanawiać co autor miał na myśli, czy to tak specjalnie do boku się przesuwa, czy może wypadek przy pracy. Po siedmiu latach wiecznie niedopracowanego wyglądu, nowy szablon to była tylko kwestia czasu. Jeszcze tylko zmiana nagłówka i całość w końcu będzie prezentowała się tak jak powinna. Bo jak widzicie te długie, brązowe włosy - to już zupełnie nie ja. Coraz to radykalniejsze cięcia i przede wszystkim blond kolor są tego potwierdzeniem. A jestem własnie na etapie długości, którą ostatni raz osiągnęłam chyba w podstawówce (choć pewności nie mam, ale na pewno niebawem pokażę). I zastanawiam się, gdzie podziały się moje loki hodowane latami, gdzie podziałam się tamta ja? Każda mała zmiana pociąga za sobą kolejną, ważne, żeby nimi tak pokierować by być z nich zadowolonym. I ja właśnie próbuje, małymi krokami. Od nowego, przejrzystego szablonu, przez swoją fryzurę, aż po życiowe zmiany, które jeszcze nie nastąpiły, a nad którymi intensywnie myślę i utwierdzam się w przekonaniu, że są potrzebne. Ale może zatrzymajmy się tutaj i nie dywagujmy, bo czas najlepiej i najprędzej pokaże czy warto.

sukienka / dress - sh     mokasyny / moccasins - nessi





Kłopoty w raju i jesienna miejscówka

21 września 2017

Jeśli zastanawiacie się gdzie podziewałam się w ostatnim czasie, to zapewniam Was, że to nie żaden urlop, a po prostu uziemił mnie zepsuty komputer. Krąży nade mną deszczowe fatum i sprzętowe również. Nie mam szczęścia co do elektroniki, wysysam z niej energię w zastraszającym tempie. Obecny laptop jest ze mną już o dziwo cztery lata (z różnymi przygodami), a od tygodnia próbuję go włączyć, ale z marnym skutkiem. Mam jednak nadzieję, że jeszcze wróci do życia, a ja będę nadawać sprzed mojego osobistego ekranu.

Różowa bomberka i spodenki w kwiatki na koniec letniego sezonu

13 września 2017

Podejrzewam, że to już ostatni taki zestaw w tym roku. Nie cieszę się z tego powodu, ale udało mi się przyzwyczaić do tej myśli. Pocieszeniem na deszczową aurę okazał się nowy płaszcz, dzięki któremu mam ochotę spakować wszystkie letnie ubrania i wysłać je w kosmos. Właśnie na niego spoglądam i to aż dziwne, że można czuć ekscytację na myśl o kawałku materiału. No cóż, bardzo mi się podoba więc można!

Motocyklem przez Europę - Kotor, Mostar, Zagrzeb, Bratysława

07 września 2017

Gdyby urlop mógł trwać w nieskończoność...a tak, niestety zbliżamy się do końca naszej wyprawy. Podróżowanie motocyklem uzależnia, chce się zobaczyć coraz więcej i pokonywać coraz to dalsze kilometry. Cieszę się, że mogłam tego doświadczyć. Tym bardziej, że droga powrotna obfitowała w nowe miejsca i cudowne widoki. Poprzednie wpisy z cyklu znajdziecie tutaj i tutaj.

Brzoskwiniowa sukienka z falbanami

01 września 2017

Kiedy jedni przewidują prognozę pogody na wrzesień, ja cieszę się w najlepsze promieniami słońca. To prawda, że w powietrzu wyczuwalna jest jesienna aura, a sama świadomość, że do końca lata pozostały już dni, a nie miesiące, wcale nie ułatwia trwania w tej radości, ale staram się. Chcę maksymalnie wykorzystywać potencjał tkwiący w pogodnych dniach, więc na moich wieszakach nadal wiszą sukienki, lekkie koszule, a komodę wypełniają bawełniane tiszerty. Swetry wciśnięte w kąt szafy, zasilają stertę ubrań "na potem", a moje myśli są dalekie od przemeblowania garderoby. Mam wrażenie, że to jeszcze nie czas, albo bardzo bym chciała, żeby to nie był jeszcze ten moment. Czy jest wśród Was team lato? Czy jest nas więcej? :)