poniedziałek, 28 sierpnia 2017

3 drogeryjne kosmetyki do włosów warte uwagi


Lubię testować produkty do włosów dlatego w mojej łazience jest ich naprawdę sporo. Do wielu kosmetyków powracam bo są skuteczne, inne żegnam na dobre. A wszystko dlatego, że moje włosy są kapryśne i wcale niełatwo utrzymać je w ryzach. Pod wpływem wilgoci puszą się, więc gdy pada deszcz często wyglądam jak pudel :). Odkąd stałam się szczęśliwą posiadaczką długości do ramion, praktycznie zawsze włosy prostuję. Jedyny wyjątek stanowią weekendy lub dłuższe wolne dni, kiedy zarówno ja, jak i czupryna mamy się zrelaksować i odpocząć. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze rozjaśnianie i farbowanie. Blond na głowie to był mój wymysł, z którego się cieszę i doskonale w nim czuje, liczyłam się jednak z tym, że nie wpłynie on pozytywnie na kondycje włosów. Zaczęłam więc szukać produktów, które pomogą mi walczyć z rozdwajającymi się końcówkami, mocnym przesuszeniem i puszeniem. Nie było wcale trudno, ponieważ drogeryjna oferta masek i odżywek zaspokoiła moją potrzebę pielęgnacyjną i to całkiem przystępnymi cenowo kosmetykami.



Bardzo lubię markę Timotei, trochę z sentymentu, bo jest ze mną prawie pół życia, ale głównie dlatego, że jednak potrafi radzić sobie z moimi kosmykami. Czasami sięgam po szampon, ale najczęściej jednak są to odżywki. Na Timotei z drogocennymi olejkami trafiłam kiedyś w Joy Boxie i od tamtej pory (a minęły już ponad dwa lata) zawsze butelka takiego eliksiru jest przy mnie. Miałam również wersję z awokado i ogólnie każda jedna sztuka działała na mnie podobnie. Włosy są delikatniejsze w dotyku, łatwo się rozczesują, mniej puszą i są bardziej zdyscyplinowane. Butelka ma pojemność 200 ml i jest dość wydajna, mimo dość płynnej konsystencji. Jeśli dodać do tego przyjemny zapach i naprawdę świetną cenę zyskujemy naprawdę godny uwagi kosmetyk. Teraz gdy w Rossmanie promocja na regenerację trwa w najlepsze możemy ją upolować za około 4 zł.


Po ostatniej wizycie u fryzjera i kolejnej koloryzacji, postanowiłam sprawić sobie maskę dedykowaną włosom blond. Tak się złożyło, że wybrałam Biovax, który służy mi już minimum 3 miesiące, a i tak jestem w połowie opakowania. To bardzo wydajny preparat, ładnie podkreśla kolor, przyjemnie pachnie, ale przede wszystkim czuje, że włosy po jego użyciu są miękkie, nawilżone, bardzo przyjemne w dotyku. Jest to silnie regenerująca maseczka, ale nie czarujmy się, nie likwiduje rozdwajających końców. Zmagam się z tym od lat i jeszcze nie trafiłam na produkt, który usunął by to lepiej niż klasyczne nożyczki :). Nie ryzykowałam również z nakładaniem maski na skalp, jak zaleca producent. Unikam tego jak ognia, ze względu na bardzo wrażliwą skórę głowy. Uważam, że w takich sytuacjach lepiej jest się wystrzegać, niż leczyć ewentualne skutki uboczne. Cena waha się w granicach 20 zł.


Latte chyba zna każda włosomaniaczka! Czy któraś z Was nie miała jeszcze do czynienia z produktami marki Kallos? Ja myślałam, że swoją przygodę zakończyłam na masce keratynowej, zupełnie niedziałającej na moje strąki i nigdy niekończącej. Obdarowałam odlewkami wszystkie koleżanki, a i tak nie mogłam jej zużyć do końca przez bardzo długi czas. Musiał upłynąć chyba rok, abym sięgnęła po nią ponownie, tym razem w wersji z proteinami mlecznymi i praktyczniejszym opakowaniu (275 ml). Dlaczego postanowiłam dać jej szansę? Podczas zakupów po prostu przypomniałam sobie, że czytałam o niej pozytywne opinie, chciałam ją przetestować, ot czysta ciekawość. Nie zawiodłam się! Lubię gdy kosmetyk jest treściwy i gęsty, czuję wtedy, że włosy są naprawdę odżywione, a tutaj zupełne przeciwieństwo. Maska konsystencją przypomina bardziej odżywkę, a mimo to kilka minut na włosach wystarczy by poczuć znaczącą różnicę w ich strukturze. Są sypkie, miękkie, delikatniejsze. Dobrze sprawdza się na wymagających włosach, a ponadto kosztuje niewiele bo około 6 zł. Zapach wzbudza we mnie mieszane odczucia - budyń w proszku, bardzo intensywny - jednego dnia ta woń mnie odrzuca, innego wręcz przeciwnie. Na szczęście na włosach utrzymują się już tylko przyjemne nuty.


Jeśli tak jak ja poszukujecie w drogeriach nowości, które sprawią, że Wasze włosy będą wyglądały lepiej, warto dać szansę tym trzem kosmetykom. Wszystkie są wydajne, w dobrej cenie i łatwo dostępne. Tymczasem, sama idę nałożyć coś nowego na włosy! Promocja w Rossmanie sprawiła, że wzbogaciłam się o kilka produktów. Sama jestem ciekawa czy będą to hity czy buble. Podzielcie się swoimi ulubieńcami, może coś się pokryje z moimi wyborami ;).

2 komentarze: